Tag Archives: zagrożenie

Choroby zawodowe związane z pracą robotnika budowlanego

robotnik budowlanyKażdy zawód nieodłącznie wiąże się z ryzykiem wystąpienia pewnych schorzeń. W przypadku pracowników fizycznych, ich lista jest dość długa i może mieć katastrofalne skutki. Warto zawczasu zastanowić się, czy jest to na pewno zajęcie dla nas.

Kręgosłup, stawy i mięśnie

Na pracy robotnika budowlanego często cierpią części jego ciała odpowiedzialne za poruszanie się oraz podnoszenie różnych ciężkich przedmiotów. Niestety, kręgosłup takiego pracownika czasem już po kilku latach jest w bardzo złym stanie i potrzebna jest niemal natychmiastowa rehabilitacja. Co do stawów – w tej pracy mamy również do czynienia z częstą zmianą temperatur oraz  dość dużą wilgotnością, która również nie służy zbyt dobrze. Mięśnie narażone są na częste nadwyrężenia.

Jeśli cechuje nas słaba kondycja fizyczna, nie powinniśmy się decydować na zawody typu brukarz, czy robotnik budowlany. Lepiej zdecydować się na nieco lżejsze zajęcie, które nie powoduje aż takiego obciążenia dla naszego organizmu. Pamiętajmy, że praca w branży budowlanej, nie kończy się na pracy fizycznej.

Zagrożenia na stanowisku pracy robotnika budowlanego

zagrożenia Pracownik budowlany z dnia na dzień styka się z różnego rodzaju zagrożeniami na swoim stanowisku pracy. Nie każde z nich da się zbagatelizować i jednocześnie nie każde z nich jest bardzo groźne. Tak jak przy wykonywaniu każdej pracy, najważniejszy jest tu zdrowy rozsądek.

Niebezpieczny zawód dla profesjonalistów

Trudno z marszu przystąpić do pracy robotnika budowlanego. Bez odpowiedniego przeszkolenia nie sposób pracować tak, aby nie powodować zagrożenia dla siebie oraz wszystkich pracowników wokół. Trzeba znać zastosowanie podstawowych przedmiotów, którymi mamy się posługiwać, aby znów nie wyrządzić nikomu krzywdy. Szkolenie trzeba  przejść naprawdę solidnie.

Robotnik budowlany czasem pracuje na wysokościach, co również może się wiązać z niemałym zagrożeniem. Nie warto jednak wpadać w panikę, że sobie nie poradzisz. Wszystkiego nauczysz się w swoim czasie, a pracując powoli i uważnie, wskórasz znacznie więcej niż próbując za wszelką cenę być najszybszym i najlepszym we wszystkim. To się nie sprawdza w żadnym zawodzie.

Niemiłe zdarzenie z niemiłym człowiekiem

43Chyba nigdy nie pozbędę się ze swojej głowy i serca nieprzyjemnego wrażenia, jakie wywarł na mnie pewien robotnik budowlany Piła, któremu przez nieuwagę wjechałam w tył samochodu. Wiem, że to była moja wina, bo prowadząc samochód zawsze należy zachować niezbędną odległość gwarantującą bezpieczeństwo, jednak moje przewinienie nie usprawiedliwia zachowania młodego człowieka, którego samochód został wgnieciony. Stłuczki na drogach zdarzają się bardzo często, a ja do tamtej pory ani razu nie uczestniczyłam w żadnym zdarzeniu drogowym. To była moja pierwsza stłuczka i mam nadzieję, że ostatnia.

Gdy doszło do zdarzenia, od razu wyskoczyłam z samochodu i zderzyłam się z wielką wrogością ze strony robotnika budowlanego. Próbowałam przepraszać i tłumaczyć, wyrażałam prawdziwą skruchę, a ten człowiek w ogóle nie chciał mnie słuchać i obrzucał mnie stosem wyzwisk.

Nawet panowie policjanci, którzy przyjechali do zdarzenia, byli zniesmaczeni zachowaniem poszkodowanego i próbowali go uspokoić. Nie podobało im się, że ten człowiek wyzywa mnie od najgorszych, zupełnie nieadekwatnie do rozmiarów strat w jego samochodzie. Okazało się, że uszkodzenie aut było naprawdę niewielkie i skończyło się na paru rysach i małych wgnieceniach. Szkoda tylko, że to zdarzenie uprzedziło mnie do wszystkich robotników budowlanych pracujących w Pile i nie tylko. Teraz wydaje mi się, że każdy pracownik budowy musi być nieokrzesanym, niewychowanym gburem.

Boję się o męża

Nie wiem co mnie ostatnio podkusiło, żeby włączyć sobie program w Internecie opowiadający o najczęstszych wypadkach na budowach. Gdybym miała możliwość wymazać z głowy wszystkie okropieństwa, które na nim widziałam, zrobiłabym to bez wahania i pierwszy raz od dwóch tygodni odetchnęła pełną piersią. Jaka byłam głupia, że bez zastanowienia kliknęłam „PLAY” i w ciągu kolejnych 60 minut coraz bardziej załamywałam się tym co widzę.

35Wypadki robotników na budowach nie przejęłyby mnie tak bardzo gdyby nie fakt, że mój mąż od paru lat pracuje na budowach, robotnik budowlany Chorzów. Zawsze wiedziałam, że jego zajęcie nie jest całkiem bezpieczne, jednak nigdy nie zagłębiałam się w to, co tak dokładnie mąż robi w pracy i co mu w związku z tym zagraża. Wolałam żyć w błogiej nieświadomości i łudzić się, że praca w budownictwie nie jest bardziej niebezpieczna niż praca biurowa, jaką ja wykonuję.

Teraz nie mogę się już dłużej okłamywać i udawać, że nie wiem, bo za każdym razem, gdy mąż opowiada o swojej pracy, w mojej głowie odtwarzają się krwawe sceny, które zobaczyłam na filmie. Nawet nie chce mi się o nich dokładnie mówić, bo boję się, że wywołam wilka z lasu i mojemu mężowi przydarzy się coś strasznego. Od dwóch tygodni codziennie rano żegnam męża jakbym miała go już nigdy więcej nie zobaczyć. Bardzo przejmuję się tym, że coś mogłoby mu się stać, jednak jednocześnie wiem, że trochę w tym wszystkim przesadzam.

Straszna zemsta

Wiecie jak to jest wśród budowlańców. Niepisaną zasadą w tym zawodzie jest fakt, że widząc młodą kobietę każdy robotnik budowlany powinien odezwać się do niej, niekoniecznie w najbardziej sympatyczny i gustowny sposób. Robotnicy znani są z tego, że głośno wypowiadają się na temat atutów przechodzących kobiet, komentują na głos ich urodę, zaczepiają słownie czy gwiżdżą z uznaniem. Na wielu kobietach takie zachowanie nie robi żadnego wrażenia, jednak czasem zdarzą się takie, co się zatrzymają i zrównają z ziemią tego, który ośmielił się coś powiedzieć na jej temat. Zazwyczaj takie wybuchy złości kobiet spotykają się z ogólnym rozbawieniem i wesołością, zwiększonymi docinkami i jeszcze większym zdenerwowaniem kobiety, która ucieka czym prędzej z placu budowy.

12Jakiś czas temu dane mi było jednak spotkać dziewczynę, która swoim zachowaniem poraziła i trochę przeraziła większość budowlańców z naszej ekipy, robotnik budowlany Gorzów Wielkopolski. Dwa miesiące temu robiliśmy ocieplenie pewnego bloku w centrum Gorzowa Wielkopolskiego, i jak to zwykle bywa, nudę w pracy urozmaicaliśmy sobie zaczepianiem przechodzących kobiet. W stosunku do jednej mój kolega był wyjątkowo natarczywy i niezbyt elegancki. Myślał, że jak większość kobiet, ta spojrzy się na niego z mordem w oczach i w popłochu ucieknie do mieszkania, jednak tym razem kolega trafił na ostrą sztukę. Dziewczyna, bardzo spokojnie podeszła do kolegi i stanęła tak blisko niego, że prawie stykali się nosami. Nieoczekiwanie dziewczyna zastosowała na koledze najboleśniejszy cios ze wszystkich możliwych i uderzyła go kolanem w krocze. On chyba chciał upaść na ziemię w bólu, jednak kobieta przytrzymała go za rękę i wykręciła ją tak, że ten natychmiast zrobił fikołka w powietrzu i zatrzymał się w bolesnym półprzysiadzie. Staliśmy przerażeni, zdolni jedynie patrzeć jak kolega płacze z bólu, dziewczyna wstaje, mówi coś do niego i spokojnym krokiem odchodzi. Od tamtego wydarzenia żaden z członków naszej ekipy nie zaczepia już dziewczyn.

Uwaga, wypadek!

O wypadek na placu budowy wcale nie jest bardzo trudno. Wystarczy chwila nieuwagi, coś odłożonego w nieprawidłowe miejsce i mamy podstawę do sytuacji powodującej zagrożenie życia lub zdrowia robotnika. Nie wiadomo jak bardzo robotnik będzie uważał, ile razy nie zrobi czegoś dobrze, to i tak może się zdarzyć sytuacja, w której czynność powtarzana dziesiątki tysięcy razy nagle nie wyjdzie tak, jak powinna i spowoduje jakiś niebezpieczny wypadek.

9Gdy miesiąc temu moi rodzice robili remont dachu naszego domu położonego na obrzeżach Wrocławia, wolałam nie patrzeć na to, jak robotnicy budowlani biegają po krokwiach i dachówkach bez żadnego zabezpieczenia. Każdy z nich wydawał się być pewnym w tym, co robi, jednak ja i tak nie mogłam pozbyć się wrażenia, że w przypadku remontu naszego dachu nie obędzie się bez jakiegoś wypadku. Bardzo chciałam się mylić, jednak jak zwykle moje przewidywania się ziściły.

Na dwa dni przed końcem remontu, jeden z budowlańców, robotnik budowlany Wrocław, wykonując rutynowe czynności związane z kładzeniem blachodachówki stracił nagle równowagę i na moich oczach sturlał się z dachu na ziemię. Miał wielkie szczęście, że akurat w tym momencie kładł blachę po stronie ogrodu, a nie od stronu wjazdu, gdzie całą powierzchnię pokrywały twarde betonowe płyty. Spadając na ziemię w ogrodzie, trawa nieco złagodziła upadek, przez co robotnik nie stracił życia. Byłam świadkiem całego zajścia, dlatego jak tylko zobaczyłam co się stało, natychmiast pobiegłam wezwać karetkę. W międzyczasie krzyczałam, że pan Krzysztof spadł z dachu i leży w ogrodzie.