Tag Archives: wypadek

Niemiłe zdarzenie z niemiłym człowiekiem

43Chyba nigdy nie pozbędę się ze swojej głowy i serca nieprzyjemnego wrażenia, jakie wywarł na mnie pewien robotnik budowlany Piła, któremu przez nieuwagę wjechałam w tył samochodu. Wiem, że to była moja wina, bo prowadząc samochód zawsze należy zachować niezbędną odległość gwarantującą bezpieczeństwo, jednak moje przewinienie nie usprawiedliwia zachowania młodego człowieka, którego samochód został wgnieciony. Stłuczki na drogach zdarzają się bardzo często, a ja do tamtej pory ani razu nie uczestniczyłam w żadnym zdarzeniu drogowym. To była moja pierwsza stłuczka i mam nadzieję, że ostatnia.

Gdy doszło do zdarzenia, od razu wyskoczyłam z samochodu i zderzyłam się z wielką wrogością ze strony robotnika budowlanego. Próbowałam przepraszać i tłumaczyć, wyrażałam prawdziwą skruchę, a ten człowiek w ogóle nie chciał mnie słuchać i obrzucał mnie stosem wyzwisk.

Nawet panowie policjanci, którzy przyjechali do zdarzenia, byli zniesmaczeni zachowaniem poszkodowanego i próbowali go uspokoić. Nie podobało im się, że ten człowiek wyzywa mnie od najgorszych, zupełnie nieadekwatnie do rozmiarów strat w jego samochodzie. Okazało się, że uszkodzenie aut było naprawdę niewielkie i skończyło się na paru rysach i małych wgnieceniach. Szkoda tylko, że to zdarzenie uprzedziło mnie do wszystkich robotników budowlanych pracujących w Pile i nie tylko. Teraz wydaje mi się, że każdy pracownik budowy musi być nieokrzesanym, niewychowanym gburem.

Boję się o męża

Nie wiem co mnie ostatnio podkusiło, żeby włączyć sobie program w Internecie opowiadający o najczęstszych wypadkach na budowach. Gdybym miała możliwość wymazać z głowy wszystkie okropieństwa, które na nim widziałam, zrobiłabym to bez wahania i pierwszy raz od dwóch tygodni odetchnęła pełną piersią. Jaka byłam głupia, że bez zastanowienia kliknęłam „PLAY” i w ciągu kolejnych 60 minut coraz bardziej załamywałam się tym co widzę.

35Wypadki robotników na budowach nie przejęłyby mnie tak bardzo gdyby nie fakt, że mój mąż od paru lat pracuje na budowach, robotnik budowlany Chorzów. Zawsze wiedziałam, że jego zajęcie nie jest całkiem bezpieczne, jednak nigdy nie zagłębiałam się w to, co tak dokładnie mąż robi w pracy i co mu w związku z tym zagraża. Wolałam żyć w błogiej nieświadomości i łudzić się, że praca w budownictwie nie jest bardziej niebezpieczna niż praca biurowa, jaką ja wykonuję.

Teraz nie mogę się już dłużej okłamywać i udawać, że nie wiem, bo za każdym razem, gdy mąż opowiada o swojej pracy, w mojej głowie odtwarzają się krwawe sceny, które zobaczyłam na filmie. Nawet nie chce mi się o nich dokładnie mówić, bo boję się, że wywołam wilka z lasu i mojemu mężowi przydarzy się coś strasznego. Od dwóch tygodni codziennie rano żegnam męża jakbym miała go już nigdy więcej nie zobaczyć. Bardzo przejmuję się tym, że coś mogłoby mu się stać, jednak jednocześnie wiem, że trochę w tym wszystkim przesadzam.

Uwaga, wypadek!

O wypadek na placu budowy wcale nie jest bardzo trudno. Wystarczy chwila nieuwagi, coś odłożonego w nieprawidłowe miejsce i mamy podstawę do sytuacji powodującej zagrożenie życia lub zdrowia robotnika. Nie wiadomo jak bardzo robotnik będzie uważał, ile razy nie zrobi czegoś dobrze, to i tak może się zdarzyć sytuacja, w której czynność powtarzana dziesiątki tysięcy razy nagle nie wyjdzie tak, jak powinna i spowoduje jakiś niebezpieczny wypadek.

9Gdy miesiąc temu moi rodzice robili remont dachu naszego domu położonego na obrzeżach Wrocławia, wolałam nie patrzeć na to, jak robotnicy budowlani biegają po krokwiach i dachówkach bez żadnego zabezpieczenia. Każdy z nich wydawał się być pewnym w tym, co robi, jednak ja i tak nie mogłam pozbyć się wrażenia, że w przypadku remontu naszego dachu nie obędzie się bez jakiegoś wypadku. Bardzo chciałam się mylić, jednak jak zwykle moje przewidywania się ziściły.

Na dwa dni przed końcem remontu, jeden z budowlańców, robotnik budowlany Wrocław, wykonując rutynowe czynności związane z kładzeniem blachodachówki stracił nagle równowagę i na moich oczach sturlał się z dachu na ziemię. Miał wielkie szczęście, że akurat w tym momencie kładł blachę po stronie ogrodu, a nie od stronu wjazdu, gdzie całą powierzchnię pokrywały twarde betonowe płyty. Spadając na ziemię w ogrodzie, trawa nieco złagodziła upadek, przez co robotnik nie stracił życia. Byłam świadkiem całego zajścia, dlatego jak tylko zobaczyłam co się stało, natychmiast pobiegłam wezwać karetkę. W międzyczasie krzyczałam, że pan Krzysztof spadł z dachu i leży w ogrodzie.