Straszna zemsta
robotnik budowlany

Wiecie jak to jest wśród budowlańców. Niepisaną zasadą w tym zawodzie jest fakt, że widząc młodą kobietę każdy robotnik budowlany powinien odezwać się do niej, niekoniecznie w najbardziej sympatyczny i gustowny sposób. Robotnicy znani są z tego, że głośno wypowiadają się na temat atutów przechodzących kobiet, komentują na głos ich urodę, zaczepiają słownie czy gwiżdżą z uznaniem. Na wielu kobietach takie zachowanie nie robi żadnego wrażenia, jednak czasem zdarzą się takie, co się zatrzymają i zrównają z ziemią tego, który ośmielił się coś powiedzieć na jej temat. Zazwyczaj takie wybuchy złości kobiet spotykają się z ogólnym rozbawieniem i wesołością, zwiększonymi docinkami i jeszcze większym zdenerwowaniem kobiety, która ucieka czym prędzej z placu budowy.

12Jakiś czas temu dane mi było jednak spotkać dziewczynę, która swoim zachowaniem poraziła i trochę przeraziła większość budowlańców z naszej ekipy, robotnik budowlany Gorzów Wielkopolski. Dwa miesiące temu robiliśmy ocieplenie pewnego bloku w centrum Gorzowa Wielkopolskiego, i jak to zwykle bywa, nudę w pracy urozmaicaliśmy sobie zaczepianiem przechodzących kobiet. W stosunku do jednej mój kolega był wyjątkowo natarczywy i niezbyt elegancki. Myślał, że jak większość kobiet, ta spojrzy się na niego z mordem w oczach i w popłochu ucieknie do mieszkania, jednak tym razem kolega trafił na ostrą sztukę. Dziewczyna, bardzo spokojnie podeszła do kolegi i stanęła tak blisko niego, że prawie stykali się nosami. Nieoczekiwanie dziewczyna zastosowała na koledze najboleśniejszy cios ze wszystkich możliwych i uderzyła go kolanem w krocze. On chyba chciał upaść na ziemię w bólu, jednak kobieta przytrzymała go za rękę i wykręciła ją tak, że ten natychmiast zrobił fikołka w powietrzu i zatrzymał się w bolesnym półprzysiadzie. Staliśmy przerażeni, zdolni jedynie patrzeć jak kolega płacze z bólu, dziewczyna wstaje, mówi coś do niego i spokojnym krokiem odchodzi. Od tamtego wydarzenia żaden z członków naszej ekipy nie zaczepia już dziewczyn.

Autor Daniel

About

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *